Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
cardigan
Przerwał jej pocałunkiem, uściskiem, dotknięciem, pieszczotą, pieszczotami, a potem już wszystkim, całym sobą, każdą myślą, jedyną myślą, wszystkim, wszystkim, wszystkim. Przerwali ciszę westchnieniami i szelestem porozrzucanej na podłodze odzieży, przerwali ciszę bardzo łagodnie i byli leniwi, byli dokładni, byli troskliwi i czuli, a chociaż obydwoje nie bardzo wiedzieli, co to troskliwość i czułość, udało im się, bo bardzo chcieli. I w ogóle im się nie spieszyło, a cały świat przestał nagle istnieć, przestał istnieć na maleńką, krótką chwilę, a im wydawało się, że była to cała wieczność, bo to rzeczywiście była cała wieczność. 
A potem świat znowu zaczął istnieć, ale istniał zupełnie inaczej.
– Geralt? – Mhm?  – I co dalej?  – Nie wiem.  – Ja też nie. Bo widzisz, ja... Nie jestem pewna, czy warto się było na mnie skazywać. Ja nie umiem... Zaczekaj, co robisz... Chciałam ci powiedzieć...  – Yennefer... Yen.  – Yen – powtórzyła, ulegając mu zupełnie.  – Nikt nigdy mnie tak nie nazywał. Powiedz to jeszcze raz, proszę.  – Yen.  – Geralt.
— Ostatnie życzenie
Reposted frompingwineq pingwineq viapoezja poezja

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl